Słowniki online, translator online, sennik, horoskop, dowcipy, wyniki lotka, historia Polski na mapach
Google Szukaj tekstu

Słowniki online: angielski, białoruski, bułgarski, chorwacki, czeski, duński, esperancki, estoński, fiński, francuski, grecki, hiszpański, holenderski, indonezyjski, islandzki, łaciński, łotewski, niemiecki, norweski, portugalski, rumuński, słowacki, szwedzki, ukraiński, węgierski, włoski, muzyczny-angielski-polski Translator tekstu online Polskie synonimy Angielskie synonimy Rozrywka: Darmowe gry online Kreskówki animowane, filmiki Oglądaj TV online Humor, dowcipy Dla Ciebie: Horoskop Sennik Bramka SMS Dzwonki Tapety Biznes: Kursy walut NBP Kalkulator walutowy Notowania giełdowe Fundusze Forex 24h na żywo Informacje: Wyniki Losowań Lotto Pogoda Wiadomości Inne: Kodeki do filmów Wiersze znanych poetów Opisy GG Partnerzy Historia Polski na mapach Fotky.pl: Fotky.pl randki online Ranking najładniejszych dziewczyn Forum randkowe Fotky.pl


Poezja, wiersze miłosne, patriotyczne, dla dzieci, pieśni, poematy, treny, fraszki, panegiryki, poezja śpiewana

Wiersze znanych:

Wiersze miłosne:

Wiersze patriotyczne:

Treny:

Fraszki:

Wiersze różne:

Wiersze dla dzieci:



Wiersze znanych - Wisława Szymborska

Młodzieży budującej Nową Hutę
Kto dom zbudował, w którym mieszkam?
Kto kładł swą pracę na fundament?
"w murarz, zdun i szklarz, i cieśla
minięci są przez ludzką pamięć.

Klasa z pamięcią złą - umiera.
Wierniejszą pamięć wybieramy:
sama jak książka się otwiera
w miejscach najczęściej czytywanych.

Dziś dla was, przy was, od was, młodzi,
miasta zaczyna się życiorys.
Pamięć imiona wasze co dzień
Notuje słowem zdobnym w podziw,
notuje normy waszej poryw
i włącza w piękny plan obliczeń.
Bo to jest pamięć robotnicza
służąca klasie robotniczej.

Partia
Należąc do niej,
z nią działać,
z nią marzyć,
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej
- Wierz mi to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć
w czasie naszej młodości
- gwiazdy dwuramiennej.

Zakochani
Jest tam tak cicho, że słyszymy
piosenkę zaśpiewaną wczoraj:
"Ty pójdziesz górą, a ja doliną..."
Chociaż słyszymy - nie wierzymy.

Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.

Tacyśmy zadziwieni sobą,
że cóż nas bardziej zdziwić może?
Ani tęcza w nocy.
Ani motyl na śniegu.

A kiedy zasypiamy,
We śnie widzimy rozstanie.
Ale to dobry sen,
ale to dobry sen,
bo się budzimy z niego.

Klucz
Był klucz i nagle nie ma klucza.
Jak dostaniemy się do domu?
Może ktoś znajdzie klucz zgubiony,
Obejrzy go - i cóż mu po nim?
Idzie i w ręce go podrzuca
jak bryłkę żelaznego złomu.

Z miłością, jaką mam dla ciebie,
Gdyby to samo się zdarzyło,
nie tylko nam: całemu światu
ubyłaby ta jedna miłość.
Na obcej podniesiona ręce
żadnego domu nie otworzy
i będzie formą, niczym więcej,
i niechaj rdza się nad nią sroży.

Nie z kart, nie z gwiazd, nie z krzyku pawia
Taki horoskop się ustawia.

Na powitanie odrzutowców
Dzisiaj szybsi od głosu,
Pojutrze od światła, przemienimy głos w żółwia
i światło w zająca.
Ze starej przypowieści
czcigodne zwierzęta
zacna para od wieków
współzawodnicząca.

Biegałyście, biegały
po tej niskiej ziemi,
popróbujcie wyścigu
na wysokim niebie.

Tor wolny. Nie będziemy
zawadzać wam w biegu,
bo odlecimy wcześniej
goniąc samych siebie.

Próba
Oj tak, piosenko, szydzisz ze mnie,
bo choćbym poszła górą, nie zakwitną różą.
Różą zakwita róża i nikt inny. Wiesz.

Próbowałam mieć liście. Chciałam się zakrzewić.
Z oddechem powstrzymanym - żeby było prędzej -
oczekiwałam chwili zamknięcia się w róży.

Piosenko, która nie znasz nade mną litości:
mam ciało pojedyncze, nieprzemienne w nic,
jestem jednorazowa aż do szpiku kości.

Czwarta nad ranem
Godzina z nocy na dzień.
Godzina z boku na bok.
Godzina dla trzydziestoletnich.

Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.
Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.
Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.
Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie.
Godzina pusta.
Głucha, czcza.
Dno wszystkich innych godzin.

Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.
Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem
- pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,
o ile mamy dalej żyć.

Pogrzeb
Czaszkę z gliny wyjęli,
położyli w marmury,
luli luli ordery
na poduszkach z purpury.
Czaszkę z gliny wyjęli.

Odczytali z karteczki
a) był to chłop serdeczny,
b) zagrajcie, orkiestry,
c) szkoda, że nie wieczny.
Odczytali z karteczki.

A ty oceń, narodzie,
a ty szanuj tę zdobycz,
że kto raz się urodzi,
może zyskać dwa groby.
A ty oceń, narodzie.

Nie zabrakło parady
dla tysiąca puzonów
i policji dla tłumów,
i huśtania dla dzwonów.
Nie zabrakło parady.

Mieli oczy umkliwe
od ziemi ku niebiosom,
czy już lecą gołębie
i bomby w dziobkach niosą.
Mieli oczy umkliwe.

Między nimi i ludem
miały być tylko drzewa,
to tylko, co się w liściach
przemilczy i prześpiewa.
Między nimi i ludem.

A tu mosty zwodzone,
a tu wąwóz z kamienia,
z dnem gładzonym pod czołgi,
z echem do zadudnienia.
A tu mosty zwodzone.

Jeszcze pełen krwi swojej
lud odchodzi z nadzieją,
jeszcze nie wie, że z grozy
sznury dzwonów siwieją.

Jeszcze pełen krwi swojej.

Przyjaciołom
Obeznani w przestrzeniach
od ziemi do gwiazd,
gubimy się w przestrzeni
od ziemi do głowy.

Jest międzyplanetarnie
od żalu do łzy.
W drodze z fałszu ku prawdzie
przestajesz być młody.

Śmieszą nas odrzutowce,
ta szczelina ciszy
między lotem a głosem
- jako rekord świata.

Były szybsze odloty.
Ich spóźniony głos
wyszarpuje nas ze snu
dopiero po latach.

Rozlega się wołanie:
Jesteśmy niewinni!
Kto to woła? Biegniemy,
okna otwieramy.

Głos urywa się nagle.
Za oknami gwiazdy
spadają, jak po salwie
tynk spada ze ściany.

Lenin
Że w bój prowadził skrzywdzonych,
Że trwałość zwycięstwu nadał,
Dla nadchodzących epok
Stawiając mocny fundament
Grób, w którym leżał ten
Nowego człowieczeństwa Adam
Wieńczony będzie kwiatami
Z nieznanych dziś jeszcze planet.

(Bez tytułu)
Z asfaltu i woli wytrwałej
będzie szerokość ulic.
Z cegieł i dumnej odwagi
będzie wysokość budynków.
Z żelaza i świadomości
powstaną przęsła mostów.
Z nadziei będzie drzew zieleń.
Z radości - świeża biel tynku.

Miasto socjalistyczne
miasto dobrego losu.
Bez przedmieść i bez zaułków.
W przyjaźni z każdym człowiekiem.
Najmłodsze z miast, które mamy.
Najstarsze z miast, które będą.
Najmłodsze na jutro bliskie.
Najstarsze na jutro dalekie.

Trzeba

Gwiazdy, gwiazdy niebo zaległy.
Cisza schodzi z wierzchołków miasta.
Trzeba
trzeba miłosnych wierszy
żeby ludzi kochających strzegły.
W planie
w planie
w Sześcioletnim Planie
trzeba
trzeba szczęśliwych rodzin.
Niech poezja pośród nich stanie
na ozdobę wieczornych godzin.

Robotnik nasz mówi o imperialistach

Nienawidzą naszego węgla.
Nienawidzą naszych cegieł i przędzy.
Nienawidzą tego, co już jest.
Nienawidzą wszystkiego, co będzie.

Naszych okien i kwiatów w oknach.
Naszych lasów i ciszy leśnej.
Nawet wiosny, bo to nasza wiosna.
Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.

Rozpruli atom jak pancerną kasę,
lecz nic prócz strachu nie znaleźli w kasie.
O, gdyby mogli, gdyby mogli tym strachem
uderzyć w domy i fabryki nasze.

W nasze okna i kwiaty w oknach.
W nasze lasy i ciszę leśną.
Nawet w wiosnę, bo to nasza wiosna.
Nawet w szkoły z wesołymi dziećmi.

O, gdyby mogli - gdyby mogli... Wiemy.
Więc oczy mamy przenikliwe.
Więc serca mamy niełamliwe.
Więc czoła mamy nieustraszone.
Więc ręce mamy niezwyciężone

Żołnierz radziecki w dniach wyzwolenia do dzieci polskich mówił tak

Kruche bywają ściany domów,
gdy pocisk wojny godzi w domy.
Nie płaczcie, polskie dzieci, w schronach.
Będziemy oszczędzali gromów.
Nie chcemy ranić waszych miast.
Nie chcemy ranić waszych wsi.
Najszybszym frontem przez wasz kraj
będziemy tropiąc wroga szli.
Więc najmniej bomb. Więc najmniej zgliszcz.
Umiemy bardzo celnie strzelać.
Bo wiemy-gorzko się umiera
na dziesięć minut przed wolnością.
Nie jedna wolność to, lecz dwie.
Bliźniaczki. Siostry bystronogie.
Bo też i wróg, co tutaj wszedł,
nie jest jedynym waszym wrogiem.
Jest jeszcze wróg, co ojców karki
giął, młodość i starość im odbierał.
Za młodość i za starość ich
odpowie on przed wami teraz.
Dziś otwieramy wam nadzieję,
której wy jutro podołacie.
Niech was nie trwoży to natarcie.
Front jak wiosenny deszcz przewieje.

Na powitanie budowy socjalistycznego miasta

Z asfaltu i woli wytrwałej będzie szerokość ulic.
Z cegieł i dumnej odwagi będzie wysokość budynków.
Z żelaza i świadomości powstaną przęsła mostów.
Z nadziei będzie drzew zieleń. Z radości - świeża biel tynku.
Miasto socjalistyczne -
miasto dobrego losu.
Bez przedmieść i bez zaułków.
W przyjaźni z każdym człowiekiem.
Najmłodsze z miast, które mamy.
Najstarsze z miast, które będą.
Najmłodsze na jutro bliskie.
Najstarsze na jutro dalekie.

Młodzieży budującej Nową Hutę

Kto dom zbudował, w którym mieszkam?
Kto kładł swą pracę na fundament?
Ów murarz, zdun i szklarz i cieśla
minięci są przez ludzką pamięć.
Klasa z pamięcią złą - umiera.

Wierniejszą pamięć wybieramy:
sama jak książka się otwiera
w miejscach najczęściej czytywanych.
Dziś dla was, przy was, od was, młodzi,
miasta zaczyna się życiorys.

Pamięć imiona wasze co dzień
notuje słowem zdobnym w podziw,
notuje normy waszej poryw
i włącza w piękny plan obliczeń.
Bo to jest pamięć robotnicza
służąca klasie robotniczej.

Ten dzień - na śmierć Stalina

Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi;
Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?
Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie.
Nie podejdę, nie otworzę drzwi

Czy to ranek za oknami, mroźna skra
Tak oślepia, że dokoła patrzy łzami?
Czy to zegar tak zadudnił sekundami?
Czy to moje własne serce werbel gra?

Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów
Brak pewności jest nadzieja, towarzysze...
Milczą. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć,
Muszę czytać z pochylonych głów.

Jaki rozkaz przekazuje nam
Na sztandarze rewolucji profil czwarty?
-Pod sztandarem rewolucji wzmocnić warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!

Oto Partia-ludzkości wzrok
Oto Partia-siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie.
Jego partia rozgarnia mrok.
Niewzruszony drukarski znak

Drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
Nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

Wstępującemu do Partii

W przedpołudnie niedzielne
Słońce brzęczy u okien
Widzę; siedzisz przy stole,
Chylisz czoło szerokie
Kaligrafując życie swe
Dwudziestoletnie

Zaczynasz z dna pamięci.
Głód na wsi i wojnę
Zaliczasz do swych pierwszych
Zachowanych wspominek.
Ale obraz daleki
Trudno ująć w słowa.
Gdy przypominasz sobie
Jakbyś w sen wędrował
Na, innej śnionej ziemi
Niźli ta-i w końcu
Już bezkształtny, jak obłok
Tlejący przy słońcu.

Nie musiałeś, szczęśliwy
Brnąć do książki Marksa
Przez siedem rzek rozpaczy
Przez siedem gór kłamstwa
Nie musiałeś jej czytać
W piwnicznym półmroku
Ukrywając pod kurtką
Na głos lada kroku
-sama do ciebie przyszła
na odległość dłoni,
i jawnie ją czytałeś,
gdy dorosłeś do niej.
Oświęcimia pejzaże
I architekturę
Znasz ze szkolnej wycieczki.
Kiedy ptaków chmurę
Widzisz odlatującą-
Nie chmurzy Ci czoła
Myśl o wypchniętych z życia
Twoich przyjaciołach:
Za mały byłeś wówczas
Na przyjaźń. Nie znałeś
Strat takich, co na sercu
Władzy burzy trwałe.

Uroczysta pogoda
Twego dojrzewania
-Czy nie ma żadnych pytań?
-owszem, są pytania:
Co przynosisz ze sobą?
Tlen młodości-szczerość
Czy tylko czad frazesu?
Szczerość jak płomień
Czy nieczułość jak popiół?
Myśli napełnione
Nadzieją czy beztroską?

Pytania brzmią ostro,
Ale tak właśnie trzeba,
Bo wybrałeś życie
Komunisty. I przyszłość
Czeka Twoich zwycięstw.

Jeśli jak kamień w wodę
Będzie Twe czuwanie
Gdy oczy zamiast widzieć
będą tylko patrzeć
Gdy wrząca miłość w chłodne
Zmieni się smykanie
Jeśli stopa przywyknie
Do drogi najgładszej-
Nie-nie dokończę zdania,
Choć myśl jest wyraźna.
Sam tego spustoszenia
Wyobraźnią zaznaj.

Partia. Należeć do niej
Z nią działać, z nią marzyć
Z nią w planach nieulękłych
Z nią w trosce bezsennej-
Wierz mi to najpiękniejsze
Co się może zdarzyć
W czasie naszej młodości
-Gwiazdy dwuramiennej.

Pochwała złego o sobie mniemania

Myszołów nie ma sobie nic do zarzucenia.
Skrupuły obce są czarnej panterze.
Nie wątpią o słuszności czynów swych piranie.
Grzechotnik aprobuje siebie bez zastrzeżeń.

Samokrytyczny szakal nie istnieje.
Szarańcza, aligator, trychnina i giez
żyją jak żyją i rade są z tego.

Sto kilogramów waży serce orki,
ale pod innym względem lekkie jest.

Nic bardziej zwierzęcego
niż czyste sumienie
na trzeciej planecie Słońca.

© Wszystkie prawa zastrzeżone. www.seda.pl
Reklama w serwisie www.arbomedia.pl
Kontakt z serwisem poprzez e-mail: seda.pl

Seda - Strona główna | Teorie Spiskowe | Randki-fotki-zapoznaj | Turystyka-wycieczki | Paznokcie i kosmetyka | Strefa duchowa | Najtańsze wycieczki | Słowniki i translatory | Tłumacz tekstów online | Słownik synonimów | Słownik synonimów angielskich | Słownik muzyczny polsko-angielski | Słownik muzyczny angielsko-polski | Słownik hiszpańsko polski | Słownik polsko hiszpański | Słownik francusko polski | Słownik włosko polski | Słownik angielsko polski |