Słowniki online, translator online, sennik, horoskop, dowcipy, wyniki lotka, historia Polski na mapach
Google Szukaj tekstu

Słowniki online: angielski, białoruski, bułgarski, chorwacki, czeski, duński, esperancki, estoński, fiński, francuski, grecki, hiszpański, holenderski, indonezyjski, islandzki, łaciński, łotewski, niemiecki, norweski, portugalski, rumuński, słowacki, szwedzki, ukraiński, węgierski, włoski, muzyczny-angielski-polski Translator tekstu online Polskie synonimy Angielskie synonimy Rozrywka: Darmowe gry online Kreskówki animowane, filmiki Oglądaj TV online Humor, dowcipy Dla Ciebie: Horoskop Sennik Bramka SMS Dzwonki Tapety Biznes: Kursy walut NBP Kalkulator walutowy Notowania giełdowe Fundusze Forex 24h na żywo Informacje: Wyniki Losowań Lotto Pogoda Wiadomości Inne: Kodeki do filmów Wiersze znanych poetów Opisy GG Partnerzy Historia Polski na mapach Fotky.pl: Fotky.pl randki online Ranking najładniejszych dziewczyn Forum randkowe Fotky.pl


Poezja, wiersze miłosne, patriotyczne, dla dzieci, pieśni, poematy, treny, fraszki, panegiryki, poezja śpiewana

Wiersze znanych:

Wiersze miłosne:

Wiersze patriotyczne:

Treny:

Fraszki:

Wiersze różne:

Wiersze dla dzieci:



Wiersze znanych - Leopold Staff

On
Byłeś wciąż przy mnie niegdyś przed tysiącem lat
(A może tak sie tylko memu sercu zdaje).
Byłem wtedy pasterzem białorunych stad,
Po roli pług wodziłem, który ziemie kraje,
Siałem w rozorę bruzdy oziminy, jarce,
Pielęgnowałem z troską płodny, ciężki sad,
Chowałem pszczoły w ulach i z ciszą w pogwarce,
Zmierzchem śpiewałem proste pieśni na fujarce.

Odszedłeś precz ode mnie przed tysiącem lat
(A może tak się tylko memu sercu zdaje).
Bom przykrzył sobie lnianą prostotę swych szat
I jednostajne życia zgrzebnego zwyczaje.
I zapragnąłem zgiełku, który ciszę płoszy,
Przygód i niespodzianek, którym młodzian rad,
I chwały, i bogactwa, i bujnej rozkoszy,
I władzy, co się dumnie nad słabszym panoszy.

Nie byłeś potem przy mnie długie tysiąc lat
(A może tak się tylko memu sercu zdaje).
Bom zbiegał z nieukojem wielki, dziwny świat,
Znajdowałem wciąż nowe drogi i rozstaje.
Byłem kupcem, co w sakwie grube zyski liczy,
Graczem, co rzuca kości i złoto jak grad,
Żołnierzem żądnym walki, sławy i zdobyczy
I włastem, co z sąsiady sporami graniczy.

Wróciłeś znowu do nie po tysiącu lat
( I to się sercu memu już nie tylko zdaje).
Bo nie znalazłem szczęścia, lecz cierpienie i jad
I, wróciwszy z tęsknotą, rzucony próg maję.
I znów spokojny jestem snując się po polu,
Bo czuję, żeś jest przy mnie, druh słodki i brat,
I chłonę, pojednawco radości i bólu,
Duszę twą z dźbła pszenicy i kwiecia kąkolu.

Zwózka
Sprzymierzone z plemieniem pszczół w pracy zakonie,
Miodową je gościną chętnie darzą kłosy,
Ucząc się ziarnem tęsknić ku śpichrzów skarbonie,
Jak one w barć składają swe słodkie donosy.

Więc w opiekuńczej ciężkich swych skarbów obronie
Strasząc wąsem próżniacze rozbójniczki, osy,
Odganiają natręty i, dościgłe w plonie,
Kuszą swym złotym blaskiem srebrny połysk kosy.

I nazajutrz zuchwałe miodów rabuśnice
Widzą pola zmienione w ścierń jak czarów gusłem,
A drogą wozy wiozą żyto i pszenicę...
I gniewa je, gdy chłop się snopami rozczula,
Które w pasie, jak osy, ściśnięte powrósłem
Z wideł w stodoły wrota lecą jak do ula.

Chleb
Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,
Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,
Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży
Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta.

Gdy wedle doświadczenia niechybnych probieży,
Nazajutrz ugniot miary właściwej dorasta,
Pierzyną ciepłą kryje pulchne ciało ciasta,
Kędy cierpliwie pory wypieku doleży.

I uklepawszy w płaskie półkule miąższ miękki
W gorący piec je wsuwa na długiej kociubie,
Skąd roztaczając zapach kuszący i miły

Wychodzą wnet pożywne, razowe bochenki,
brunatne i okrągłe - ku piekarki chlubie -
Jak widnokrąg zoranych pól, co chleb zrodziły.

brona
Słońce za wzgórze się chyli
I senną ziemię ozłaca.
O, wielka ciszo tej chwili,
Gdy duch się zmierzchem wzbogaca!

Na nieboskłonie dnia pomnym
Ciemną sylwetą się czerni
Chłop na swym koniu ogromnym
Wlokącym bronę po ścierni.

Co krok koń ciężkim łbem kiwa,
Z trudem stąpając pod wzgórek.
Spod kopyt jego się zrywa
Stado spłoszonych przepiórek.

Kołodziej
O lat tysiąc świat cały wygląda mo młodziej,
Gdy widzę, jak przed progiem swej lepianki wiejskiej
Sprawuje rzemieślniczy swój trud kołodziejski,
Jakimś kruszwickim czarem owiany kołodziej.

Na jego skromną pracę w nierozgłośnym siole
Słońce blask rzuca dziwny, rzkełbyś, nadgoplański.
Gdy on sporządza koła, niby święty pański
Dla dusz błogosławionych wieczne aureole.

Jak gdyby plaster miodu albo chleba skibki
Krajał pośród śnieżnej kwietnych płatków chmury.
Struga dzwona i piastę z drzewa, kiedy wióry
Prószą wokoło niego wśród złotej rozsypki.

Ciosajże, jak promienie słońca, proste szprychy,
Hej, ojcze kołodzieju, nieksiążęcy Piaście,
By ich było, jak godzin w kole dnia, dwanaście,
A wśród dwunastu godzin ani jednej lichej!

A spajajże je mocno, aby trwały cało,
By z jednych gniazda miały strażnicze bociany,
A inne niech blask mają słońcem wyzłacany,
Jakby na nich po świecie szczęście jechać miało!

A zapłać-że ci Pan Bóg, że się tak mozolą
Bary twe, że się dłoń twa nad kołami trudzi!
A włóż w nie wraz z swym trudem życzenie dla ludzi
By na nich umknąć mogli przed wszelką niedolą!

Wół
W bezstrunnej rozwidlonych twoich rogów lirze
Milczy hymn niemy pracy. Roboczym nawykiem
Kroczysz z wolna, pod jarzma twardego dotykiem,
Z ciszą ziemi i duszy chłopskiej w wiecznym mirze.

Dzień witasz hasłem znoju: przeciągłym porykiem,
I gdy potężny kark twój i mocarne krzyże
Lśnią potem w blasku słońca jak posągu spiże,
Sam jesteś najwznioślejszym mozołu pomnikiem.

W czcigodnej swej powagi ciężkim majestacie,
Jak starożytne bogów zwierzęcych postacie,
Miłość i cześć człowieka wziąłeś po nich w spadku.

Choć z pokorą, co patrzy z łagodnym ócz tobie,
Synowi Człowieczemu-ś oddał je przy żłobie,
Jak jest na wigilijnym odbite opłatku.

U poju
Gdy słońce pada w mgieł zachodnich sidła
I w bezgranicznej słodyczy spokoju,
Po gospodarskim, rzetelnym dnia znoju,
Zmierzch nad wsią senne swe roztacza skrzydła:

Spragnione kupią się z wolna u poju
Powracające z pola stada bydła,
Cierpliwe konie zwolnione z wędzidła
I krowy ciężkie przed porą podoju.

I gdy sie widzi ten obraz prostaczy,
Serce skupione rozumie i baczy,
Że to coś więcej jeszcze wszystko znaczy:

Że jest w tym wzniosła mądrość prawdy bożej,
Co, wklęta w złoto zachodzącej zorzy,
Nad znojem świętą aureolę tworzy.

Podój
W oborze, podle krowy, która słomy snopiec
Depcąc chlasta ogonem śród cierpliwej bójki
Z muchami łechcącymi ją z bzyczeniem rójki
W łzawe oczy i w nozdrza, chcąc do żywa dopiec:

Dziewczyna hożej krasy, a mocna jak chłopiec
Wprawnymi ruchy ręki uważnej i czujkiej
Pociąga napęczniałych, ciężkich wymion dójki,
Dzierżąc, na niskim zydlu, pośród kolan skopiec.

I gdy ciecz mleczna strzyka i z sykiem się pieni,
Rozlewając woń ciepłą i zapach ziół świeży,
I napełnia naczynie, wzbierając po wręby:

Mleczarka w jej gęstości i złocie odcieni
Wita skarb masielnicy jutrzejszy i szczerzy
Do śniegu przyszłych serów śnieżne jak ser zęby.

Gęsiarka
Z czteroletnia powagą, w spódniczce po bose
stopki i w kaftaniku na wyrost, to wąską
Drepce miedzią, to znowu brodzi młaką grząską,
Z rannym świtem, nim słońce traw osuszy rosę.

Krasą krajką przplótłszy lnianowłosą kosę,
Z kromka chleba w chusteczce za pasa przewiązką
Dłoń prawą uzbroiwszy wierzbiny gałązką,
W lewej wlecze za sobą źdźbło złocistokłose.

Sznur gęsi, z których każda jak łódka się słania,
Sunie jak szereg białych znaków zapytania,
Czy dziecko ich pilnuje, czy one je wiodą
Jak na śnieżnym łańcuchu, by ustrzec przed szkodą,
I odwracają szyję u każdego skręta,
Czy nie zgubiło z dłoni pastuszego sprzęta

Staw
Gdy jeszcze resztką mrozu szronią się poranki.
Ruń ledwo się wypierza, a na stawie kaczki
Wśród odbic chmur, jak pośród kry błędnej tułaczki,
Slizgają się, by śniegiem ubielone sanki:

U wybrzeża wysoko podkasane praczki,
Barwne jak Wielkanocy - już rychłej - kraszanki
Klaszczą wesoło w płótna raxnymi kijanki
I płoszą żółtodzióbe, żarłoczne pływaczki.

Gdy kaczora po szybie wód puszczają śmiałki
Płaskimi kamykami, wśród plusku i śmiechów,
W dziewki rozgrzane w chłodzie pilnymi zabiegi;

Wśród bieli chust i piany zda się, że rusałki
Piorą dla przyszłej zimy, a na letni przechów,
Odwilżą zabrudzone zeszłoroczne śniegi.

© Wszystkie prawa zastrzeżone. www.seda.pl
Reklama w serwisie www.arbomedia.pl
Kontakt z serwisem poprzez e-mail: seda.pl

Seda - Strona główna | Teorie Spiskowe | Randki-fotki-zapoznaj | Turystyka-wycieczki | Paznokcie i kosmetyka | Strefa duchowa | Najtańsze wycieczki | Słowniki i translatory | Tłumacz tekstów online | Słownik synonimów | Słownik synonimów angielskich | Słownik muzyczny polsko-angielski | Słownik muzyczny angielsko-polski | Słownik hiszpańsko polski | Słownik polsko hiszpański | Słownik francusko polski | Słownik włosko polski | Słownik angielsko polski |